29 czerwca 2014

Ślub w południowych Indiach - Dzień 2. Phool Muddi

Drugi dzień obchodów ślubnych to już trochę bardziej skomplikowana do opisania uroczystość. Dzień drugi i dzień trzeci to już obchody typowe dla kasty z jakiej wywodzi się mój mąż. Wchodzimy tutaj w obrzędy hinduistyczne. Niektóre z nich być może są podobne wśród innych społeczności południowoindyjskich, lecz nie jestem na tyle znawcą, żeby stwierdzić co jest takie same jak u innych, a co zupełnie typowe tylko dla kasty męża. 

Mąż pochodzi z rodziny hinduistycznej mówiącej w języku Konkani. Uroczystość Phool Muddi (Flower & Ring - Kwiat i pierścionek) jest typowa tylko dla nich. 

[Osoby znające hindi zauważą zapewne podobieństwo do wyrazu phul-kwiat. Język konkani jest bowiem spokrewniony z hindi, ale o tym innym razem].

Tak naprawdę, zazwyczaj organizuje się to tego samego dnia co ślub, tylko wcześnie rano. Są w zasadzie 2 powody dla których można zorganizować Flower & Ring innego dnia: ślub następnego dnia będzie we wczesnych godzinach i będzie mało czasu, albo rodzina ma ochotę i pieniądze żeby wydłużyć obchody ślubne o dodatkowy dzień. 


Tak samo jak poprzedniego dnia, impreza zaczęła się około 18.00. Tym razem jednak było naprawdę wyraźnie i dobitnie zaznaczone, żeby przyjść na czas. Zwłaszcza strona rodziny dziewczyny musi być na miejscu pierwsza, ponieważ pierwszym krokiem jest przywitanie rodziny pana młodego. Przywitanie organizują kobiety ze strony dziewczyny. Czekają u wejścia na samochód z chłopakiem (pan i panna młoda przyjeżdżają osobno). Kobiety trzymają talerze z różnymi symbolicznymi przedmiotami (coś jak u nas witanie chlebem i solą). Gdy nadchodzi rodzina chłopaka wymieniają się błogosławieństwami.





















Następnie ojciec panny młodej udziela specjalnego błogosławieństwa chłopakowi przez założenie mu m.in. naszyjnika z kwiatów jaśminu i prowadzi go za rękę do środka sali i sadza na krześle (pewnie co by nie uciekł! :D ). 

Zarówno pan młody, jak i panna młoda mają swoich drużbę i druhnę. To zazwyczaj najstarszy/najstarsza nieżonaty/niezamężna chłopak i dziewczyna z ich rodzin. Ich rola jest w sumie minimalna i ogranicza się do siedzenia obok i wyglądania ładnie. Dostają też od rodzin jakieś skromne prezenty. 

Sala ślubna jest zaaranżowana jak teatr, tzn. jest pełna dekoracji i oświetlona scena, a na przeciwko wiele rzędów krzeseł - plastikowych krzeseł, znanych u nas jako ogrodowe :D Ładniejsze krzesła są tylko na naprawdę bardzo bogatych ślubach. Indusów tak naprawdę plastikowe krzesła w wystroju nie rażą nic a nic. Jeśli zwróci im się na ten element uwagę, są mocno zaskoczeni, że to w ogóle może być dla kogoś dziwne.
Pan młody ma kwiaty od ojca dziewczyny i siedzi z drużbą, obok jego teściowie. Następnie kobiety z rodziny dziewczyny błogosławią chłopaka.







































Na scenie odbywają się różne rytuały religijne. Całość odbywa się pod nadzorem i wedle instrukcji panditów - kapłanów. Ojciec dziewczyny myje stopy chłopaka w wodzie i daje mu złoty pierścionek. Małżeństwo to związek dwóch rodzin i aranżowane jest przez rodziców, więc ceremonie ślubne dają temu bardzo wyraźne odzwierciedlenie. 

Posypywanie ryżem

W dalszej części błogosławieństwa chłopakowi udziela matka panny młodej. Błogosławi się przede wszystkim poprzez posypywanie szczyptą ziaren ryżu. Ryż ma w południowych Indiach znaczenie symboliczne. Ponieważ stanowi podstawę codziennego wyżywienia oznacza pomyślność, płodność i dobrobyt. Posypywanie ryżem oznacza więc życzenia wszelkiej pomyślności i dobrobytu na nowej drodze życia. 


Dopiero po tej części na scenę wkracza panna młoda. Teraz ona i jej druhna zajmują tron. Odbywa się jej część rytuałów i błogosławieństw. W tym momencie otrzymuje też prezenty od przyszłej teściowej, tradycyjnie jest to sari i biżuteria. W tym momencie, także ona otrzymuje kwiaty jaśminu, z tymże w jej przypadku są one wpinane we włosy. Także ona błogosławiona jest ryżem przez rodzinę chłopaka. Na sam koniec błogosławi ją ryżem matka. 


W dawnych czasach Flower & Ring to były swoiste zaręczyny. Obecnie tą uroczystość robi się tuż przed ślubem, a zaręczyny odbywają się zaraz po zaaranżowaniu związku, na kilka miesięcy przed ślubem. Jeśli rodzina jest bogata, albo ma taką ochotę, to same zaręczyny też są obchodzone z pompą. W tym wypadku zaręczyny były skromne, w gronie kilku osób i miały miejsce w październiku, o czym reszta rodziny poinformowana została przez WhatsApp. 












Tego dnia to już był koniec części religijnej. Kapłani sobie poszli, ale to wcale nie oznaczało końca zabawy, ponieważ druga część wieczora była bardzo rozrywkowa.

Na scenę wkroczył wodzirej, znajomy panny młodej, który pracuje w radiu. W programie przewidziane były różne zabawy dla dzieci i dorosłych oraz konkursy z nagrodami. Mój mąż wygrał kupon na zakupy w centrum handlowym :D W ogóle byłam w szoku, bo zazwyczaj jest dziki i ucieka. Znajomi przygotowali show dla państwa młodych, były też pokazy tańca bollywood, jakże by inaczej! :D Pozowanie do zdjęć na scenie i poza nią. Wodzirej chodził też pośród widowni i robił różne konkursy. 







Dziewczynki z 4 klasy tańczą bollywood, a po prawej koleżanki panny młodej tańczą też... bollywood :D





















Tego dnia było już zdecydowanie więcej gości. Poza tym wśród zaproszonych osób różni bardzo dalecy znajomi i znajomi znajomych. Spora część przyszła się tylko najeść za darmo. Jadłodajnia była piętro niżej w pomieszczeniu znacznie odbiegającym urodą od tego, w którym siedzieliśmy najpierw. Jeśli chodzi o jedzenie to panuje zupełnie inne podejście niż na polskich ślubach. Nie ma siedzenia przy stołach i sadzania gości. Zjeść idzie się dopiero na sam koniec, w warunkach stołówkowych. Po jedzeniu od razu idzie się do wyjścia. Jedzenie wegetariańskie, serwowane na liściu bananowca. Sztućców brak, trzeba jeść prawą ręką. Jedzenie roznoszą w garach kucharze, czy też kelnerzy-roznosiciele. Spożywaniu takiego posiłku brak jakiejkolwiek elegancji i wyrafinowania. Należy zjeść jak najwięcej i jak najszybciej i tyle. 






































Jak zawsze był biały ryż. Do tego jakiś mały kotlecik warzywny, papad, curry z miękkich orzechów nerkowca (to było naprawdę pyszne), ziemniaki z przyprawami, jakieś wodniste curry z małymi ogórkami oraz noodle ryżowe - iddiyappam. Potem był jeszcze deser. Prawdę powiedziawszy rodzajów jedzenia było o wiele więcej, ale rodzina chłopaka i dziewczyny zawsze czeka do zejścia na kolację, aż reszta gości skończy, więc dla nas mało zostało. Ludzie byli niezadowoleni, gdyż brak jedzenia to lekki skandal.

Impreza skończyła się wcześnie, około godziny 21.00. Następnego 3-ciego dnia wcześnie rano ślub, więc goście i państwo młodzi muszą się wyspać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...