5 czerwca 2014

Z wizytą na placu budowy

Z uwagi na fakt, że szwagier w końcu, po wielu tygodniach lub wręcz miesiącach kupił mieszkanie, postanowiłam napisać o naszej wizycie na placu budowy kilka miesięcy temu. Wprawdzie ostatecznie nie to mieszkanie zostało kupione, gdyż znalazło się używane w dzielnicy w której obecnie mieszkają i która im bardzo odpowiada. Niestety jak się później okazało zakup mieszkania używanego wiąże się z o wiele większymi problemami, niż zakup mieszkania nowego. Setki dodatkowych dokumentów od poprzednich właścicieli, czyli koszmar indyjskiej biurokracji.



Obecnie w wielu indyjskich miastach nowe apartamentowce rosną jak grzyby na deszczu. Nawet w mniejszych miastach lub na wioskach reklamują się nowe luksusowe apartamenty. O ile w mniejszym mieście, jak Mangalore, takie apartamenty będą maksymalnie 2 w kompleksie, to w dużych miastach powstają całe osiedla oddzielone bramą od reszty świata. Żeby dostać się do środka trzeba być sprawdzonym przez strażnika na bramie i zazwyczaj wpisać się w zeszyt gości. Takie kompleksy oferują cały szereg udogodnień: jest basen, plac zabaw dla dzieci, korty tenisowe, alejki do spacerów, siłownię, coś w rodzaju miejsca spotkań dla sąsiadów - klubu sąsiedzkiego, gdzie można posiedzieć, stoły bilardowe, jacuzzi, tenis stołowy i dużo innych. Czasem na liście udogodnień nie ma dokładnie wszystkich "atrakcji", a tylko niektóre. To było jedno z dokładnie takich osiedli. Na wejściu piękne biuro. W środku robiące wrażenie modele budynków oraz całe mieszkanie pokazowe umeblowane i wykończone naprawdę super. 

Apartamentowiec podczas budowy z zewnątrz

Luksusowe mieszkanie podczas budowy w środku

A tymczasem budowa opóźniona już o wiele miesięcy. Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Karnatace bardzo ciężko jest o robotników. Praca jest w nadmiarze, brak za to rąk do pracy. Zwłaszcza miejscowi robotnicy słyną z lenistwa. Przykład sprzed 3 dni, gdy podjechał samochód zabrać ludzi do pracy z miasta, a ci gdy usłyszeli, że danego dnia trzeba nosić jakieś kamienie po prostu wysiedli, a budowa stanęła w miejscu. Siła robocza sprowadzana jest więc z północnych Indii albo z Bangladeszu. Miejscowi ostatecznie też są, ale w niewystarczającej liczbie. Pracownicy budowlani zarabiają stawki dzienne. W Mangalore obecnie jest to 550Rs (27zł), a murarz może liczyć na 700Rs (35zł). W Bangalore stawki są niższe a pracownicy z północnych Indii dostają mniej, około 300Rs (15zł). Choć zdarza się, że pensja jest za wykonaną pracę a nie za dzień, aby zapobiegać lenistwu. Dniem wolnym od pracy jest tylko niedziela. Pracownicy słyną z porzucania pracy z dnia na dzień, jeśli gdzie indziej dostaną choćby 1 rupię więcej. Aby podjąć taką pracę nie podpisuje się żadnej umowy, nie ma ubezpieczeń zdrowotnych czy społecznych. Choć za ewentualny wypadek przy pracy odpowiedzialny jest pracodawca, tzn. musi opłacić leczenie. Co roku też wiele osób ginie podczas pracy, gdyż robota jest niebezpieczna a zasady bezpieczeństwa nie są zbyt respektowane.

Robotnicy w miejscu do kąpieli

Na budowach pracownicy często dosłownie mieszkają. Stawiane są dla nich budki w których śpią, albo prowizoryczne namioty. Nieopodal miejsca w którym obecnie mieszkamy, trwa budowa ogromnego domu jednorodzinnego. Cała rodzina robotnika mieszka tam na placu budowy. Akurat ci konkretni robotnicy pochodzą ze słabo rozwiniętej północnej Karnataki. Pracownicy mają tam wodę do kąpieli, a jedzenie przygotowują wspólnie we własnym zakresie. Raz w supermarkecie stali przede mną dwaj ewidentni budowlańcy mówiący w hindi, którzy robili ogromne zakupy spożywcze na dwa duże kosze, zapewne dla większej grupy osób. 

Budki mieszkalne

Sporym problemem wśród lokalnych pracowników jest alkoholizm i jest to też czasem kolejna przyczyna wypadków. Dużo osób nie stawia się do pracy w poniedziałek i w zasadzie niemal zawsze ciężko jest ruszyć z robotą po weekendzie przez brak rąk do pracy.

Standardy i wykończenia nawet nowych mieszkań pozostawiają wiele do życzenia. Po prostu niemożliwością jest żeby wszystko działało, wyglądało pięknie i było bez zarzutu. Takie rzeczy to nie w Indiach. Wieczne usterki i użeranie się z "naprawiaczami", którym nie zależy, a wychodząc pozostawiają za sobą brud to standard. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...