31 lipca 2014

Dziwna reakcja na pierwszą wizytę w świątyni hinduistycznej - Świątynia w Murudeshwara

Świątynię w Murudeshwar odwiedziłam podczas swojego pierwszego pobytu w Indiach w 2009 roku. W Indiach byłam dopiero od około tygodnia. Jechaliśmy akurat do Hubli, miejscowości w północnej Karnatace, aby poznać siostrę mego przyszłego męża.

Okoliczności przyrody były porażająco piękne! Dech mi zaparło, zaniemówiłam i po prostu myślałam, że się poryczę. To było jak najskrytsze marzenie, które właśnie się urzeczywistniło. W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że kiedykolwiek dostanę się do takiego tropikalnego raju. Wokół drzewa kokosowe, piękna zatoka, szeroka plaża i morze. Pierwszy raz w życiu ujrzałam takie widoki i nie wierzyłam, że to naprawdę i że to właśnie ja tam stoję i na to patrzę!






Ale zaraz! Tylko co to za bohomazy na tym cypelku wysuniętym w morze!? Co to w ogóle ma być? Co to za kicz? To jest ohydne! To chyba jakiś żart! To jest wręcz śmieszne... Jak można postawić coś tak paskudnego w tak genialnym miejscu!? To była właśnie moja pierwsza reakcja :D Okropna prawda? 




































Hinduistyczna świątynia w Murudeshwara to całkowicie nowoczesny przybytek, wybudowany zupełnie współcześnie. To nie jest żaden zabytek. A jednak ta estetyka po prostu aż poraziła moje polskie oczy. Oczywiście komentarze zachowałam dla siebie! Wprawdzie nadal patrzyłam z niedowierzaniem, ale zamknęłam buzię na kłódkę. Nie wyobrażam sobie iść do jakiegokolwiek miejsca kultu i jawnie na głos kpić czy krytykować. Nie moja religia, nie mi ma się to podobać. Jeśli nie podoba się, to chyba lepiej nie iść. Proste. Poza tym to była chyba główna różnica między mną, która trafiła do Indii bez przygotowania i w sumie przez przypadek, a podróżnikami którzy skrzętnie planują swoje wyprawy do tego kraju, wiedzą że to jest to co chcą, czego się spodziewać i co chcą zobaczyć. Tymczasem ja Indii nigdy nie planowałam, nawet na wakacje, a ta estetyka była mi obca.


Indie to często tak inny świat, że zupełnie nie wiadomo o co chodzi i jak odczytać otaczającą rzeczywistość. Bez jakiegoś przygotowania można być totalnie zagubionym. A ja właśnie byłam taką nieprzygotowaną osobą :) Poza tym z tyłu głowy pobrzmiewały mi różne słowa z przeszłości: wiara w bożki to grzech! A tu bożek na bożku...  

Tym bardziej, sama byłam zaskoczona swoją reakcją, gdyż jako osoba niewierząca nie widziałam nic złego w odwiedzaniu miejsc kultu, na zasadzie turysty, który zwiedza nowe miejsca. A jednak wychowanie i jakieś wartości wpojone w domu gdzieś ze mnie pobrzmiewały. Nasz dom był bowiem domem Świadków Jehowy, w którym kult figurek, chociażby z Jezusem był ogromnym grzechem. 


































Zazwyczaj staram się mieć sporo szacunku do inności i raczej obserwuję, próbuję to jakoś oswoić, przetrawić wewnątrz siebie. Nie wstydzę się zadawać pytania. Jak inaczej mam się dowiedzieć? Pytam, słucham, a osobiste wnioski zachowuję dla siebie. Gorzej jak stoję i patrzę... I aż nie wierzę w co widzę, a spytać się nie ma kogo :D Mój indyjski wybranek okazał się bowiem całkowicie bezużyteczny w sprawach hinduizmu, ponieważ jako zadeklarowany ateista odrzuca niemal wszystko co związane z tą religią, a jakiekolwiek wiadomości trzeba wręcz z niego wyduszać siłą...


















Musiałam jednak przyznać, że świątynia zrobiła na mnie wrażenie. Naprawdę była piękna, pięknie położona, do tego wspaniała pogoda, czego chcieć więcej? 

Także hinduizm, jako religia wystawił mnie niestety jeszcze wielokrotnie na uczucie konsternacji i dezaprobaty. Nie mówię nawet o wierzeniach, lecz bardziej o samych przejawach i tradycjach. Hinduizm bowiem według mojej indyjskiej rodziny to bardziej styl życia, niż regularna religia według doktryn. Dodatkowo z szacunku do rodziny męża swoje przemyślenia musiałam raczej zachować dla siebie. Bardzo byłam też sama sobą zaskoczona, gdyż sądziłam że jako osoba niewierząca pozostanę obojętna.

Wiele osób szuka w Indiach wartości duchowych, wiele pewnie je odnajduje. Ja jednak tego zupełnie nie czuję i nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Co też nie przeszkadza mi szanować wierzenia innych ludzi, czy brać udział w rodzinnych świętach hinduistycznych. A jednak ta pierwsza świątynia mnie lekko zszokowała, a ja zszokowałam samą siebie swoją reakcją. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...