31 sierpnia 2014

Przygotowania do Ganesh Chaturthi - Święto słoniogłowego boga Ganeshy

Ganesha - słoniogłowe bóstwo. Lewy
kieł jest ułamany a u stóp siedzi mysz.
Z dwudniowym opóźnieniem, relacja z ostatnich wydarzeń. Planowałam pisać na bieżąco, ale całymi dniami nie było nas w domu i nic z tego nie wyszło. 

Ganesh Chaturthi to najważniejsze święto w naszej indyjskiej rodzinie. Skala z jaką je obchodzą porównywalna jest z naszym Bożym Narodzeniem. Na święto zjeżdża się niemal cała rodzina, często też z zagranicy. Przygotowania, dekoracje i podekscytowanie są ogromne. Święto poświęcone jest słoniogłowemu bogowi o imieniu Ganesha. Wśród wielu wyznawców hinduizmu jest to zdecydowanie najpopularniejsze bóstwo. 
Dzieje Ganeshy w mitologii indyjskiej przedstawiają różne zawiłe historie wyjaśniające np. skąd wzięła się głowa słonia przytwierdzona do ludzkiego ciała, dlaczego jego jeden kieł jest przełamany na pół oraz dlaczego jego rydwan ciągnie mysz. Tymczasem Ganesh Chaturthi to celebracja narodzin Ganeshy, syna boga Shivy oraz bogini Parvati. 


Święto jest ruchome i przypada pomiędzy końcem sierpnia a początkiem września, lecz według indyjskiego kalendarza festiwal ma datę stałą i występuje zawsze na czwarty dzień po tym jak księżyc był w nowiu w szóstym miesiącu. Chaturthi - znaczy zawsze czwarty dzień każdego z miesięcy księżycowych. 


Figurka Ganeshy w naszym
samochodzie

Ganesha, to bóg który uwielbiany jest za moc usuwania życiowych przeciwności. Wierzy się, że przynosi szczęście i pomyślność, wobec czego każdy kto poszukuje pozytywnych wydarzeń w swoim życiu powinien udać się po wsparcie do Ganeshy. W rodzinie mojego męża, jego postać jest tak ważna, że nie ma domu bez podobizny Ganeshy, a w samochodzie każdy powinien trzymać figurkę, co ma uchronić od drogowych niebezpieczeństw, o które w Indiach bardzo łatwo. 

Póki co mój stosunek do hinduizmu i świąt typu Ganesh Chaturthi jest niestety dość ambiwalentny. Doceniam wiele rzeczy, widzę jak złożona i wielowarstwowa jest to religia, ale z drugiej strony tak sobie myślę... słoniogłowy bóg?! To tak na serio?!? :/ Być może oznacza to, że jestem ograniczona. ;) Z drugiej strony zdaję też sobie sprawę, że za mało wiem o tej religii, a nawet pisząc teraz obawiam się by nie strzelić jakiejś gafy. Laicy, tacy jak ja, patrząc na obchody świąt indyjskich mogą się zachwycić dekoracjami, procesjami lecz aby w pełni docenić znaczenie tego co się dzieje dookoła, wypadałoby też rozumieć choć trochę na co patrzymy. Ciężko z tym u mnie, a mąż ateista nie pomaga w zrozumieniu :) 

To że Ganesh Chaturthi zbliża się wielkimi krokami, widać na mieście już na wiele dni przed. Na ulicach co i rusz mniejsze i większe podobizny Ganeshy. Warto też wybrać się do warsztatów produkujących rzeźby, gdyż jeszcze przed pomalowaniem wyglądają nieziemsko. 


Rzeźby przedstawiające Ganeshę na ulicy w Bangalore. Zawinięte w folię by ochronić je od deszczu. Jedynie w głębi widać odkryte figurki pod zadaszeniem.
Wykonane z nierozpuszczalnego w wodzie gipsu rzeźby Ganeshy rozsiały się na ulicach Bangalore. Co roku są ogromnym obciążeniem dla środowiska naturalnego. 
Tradycyjnie figurki wykonywano z biodegradowalnych materiałów, głównie z gliny. Z czasem jednak wprowadzono podobizny z gipsu i innych toksycznych składników oraz farb, które nie rozpuszczają się w wodzie i stanowią co roku ogromne zagrożenie dla środowiska. Festiwal bowiem kończy się zanurzeniem podobizny bóstwa w zbiorniku wodnym (morzu, rzece, studni). Jedynie wykonane z gliny figurki się rozpuszczą. Ganesha z gipsu będzie jednak dryfował w wodzie i ją zanieczyszczał. Co więcej, często wcale nie chce pójść pod wodę, a rok temu dwie osoby utonęły w Bangalore próbując zanurzyć posąg. Po zakończonym świętowaniu Indie są co roku zawalone tonami odpadów w wodzie. Wprawdzie władze starają się pozostałości wyławiać, lecz na dłuższą metę nie ma to sensu. Spór o ban na gipsowe posągi trwa.

W tym roku święto przypadło na 29 sierpnia. Zanim jednak rodzina przystąpiła do wspólnego świętowania, to dzień wcześniej dużo osób obchodziło święto zwane w rodzinie męża Gauri Pudźa, które zawsze przypada dzień przed głównym świętem. 

Gauri to po prostu kolejne wcielenie bogini Parvati - matki Ganeshy. W samej pudźy nie uczestniczyłam, więc szczegółów nie znam. Z tego co jednak zrozumiałam, to święto obchodzone jest tylko przez zamężne kobiety, ale panny też są zapraszane. W obecnych czasach, kobiety pracujące, aby je obchodzić muszą brać na ten dzień urlop, więc w niektórych domach ta tradycja zanika. Ciocia, która mnie zaprosiła wzięła wolne na pół dnia, a dekoracje pomagał szybko ustawiać wynajęty pomocnik.



Sposób obchodzenia tego święta, jak i jego nazwy różnią się w zależności od regionu. W północnych Indiach święto występuje pod nazwą Hartalika

Cały dom został odświętnie udekorowany, zwłaszcza wejście oraz miejsce, gdzie odbywała się pudźa. Centralne miejsce zajmowała podobizna bogini, a wśród najważniejszych dekoracji i produktów używanych do kultu należą liście bananowca, kokosy, kwiaty i ryż.


Podobizna bogini Gauri przytwierdzona do kokosa.
Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na kokosy, które były specjalnie, symbolicznie udekorowane i poświęcone. Kokosy te stanowiły następnie rodzaj prezentu-błogosławieństwa, jakie ofiarowała pani domu wszystkim zaproszonym kobietom. Dom bowiem, po zakończeniu bardziej prywatnych modlitw, zapełnił się licznymi gośćmi. Zaproszono głównie sąsiadki, a wieczorem przyszły też koleżanki z pracy. Każda zamężna kobieta szła następnie z panią domu przed ołtarzyk się pomodlić i oddać cześć bogini. Pani domu ofiarowała w zamian kokosa oraz pakiecik z prezentem (przekąski, owoc, prasad). Z kobietami przyszli też mężczyźni, choć nie brali udziału w obchodach. Co ciekawe wśród gości były też sąsiadki muzułmanki, które wspólnie siedziały plotkując z resztą, lecz nie brały udziału w obchodach przed ołtarzykiem.

Zawartość pakietu z prezentem: czipsy bananowe, biscuit rotti (to duże płaskie), musumbi - owoc, prasad - poświęcone jedzenie - tłuczony ryż na słodko w cukrze palmowym, chałwa z daktyli (to małe ciemne)

Dekoracje świąteczne w domu obejmowały też pięknie ustrojony przedpokój oraz drzwi wejściowe w kwiatach, a także specjalne świąteczne rangoli przed domem oraz przystrojone przydomowe drzewko tulsi

Lampki oliwne, światełka i inne dekoracje.


Przyznaję, że na samą pudźę nie przybyłam, lecz wieczorem dom był pełen gości i panowała imprezowo-świąteczna atmosfera. Dom pełen ludzi, w większości mi niestety nieznanych i w wielu wypadkach słabo mówiących po angielsku. Młode dziewczyny, które przybyły z matkami znały angielski, lecz jednak je peszyłam. I choć starałam się wznieść na wyżyny swoich zdolności w języku kannada, szło mi źle, więc po czasie się zaszyłam w jednym z pokoi, bo miałam dość :D

Gdy goście już poszli, wieczorem zjedliśmy tradycyjny obiad w stylu konkani, w wersji trochę bardziej odświętnej. Było więc: w środku - khotto idli (bułeczka idli na parze zawinięta i gotowana w liściach drzewa jackfruit) wraz z kokosowym chutney, tamaryndowy ryż puliyogare, sałatka z ogórka i kokosa, soczewica z kokosem w liściach curry oraz prasad - tłuczony ryż na słodko w cukrze palmowym. Później jeszcze zagryźliśmy mniej tradycyjnymi tutaj ciapati i palak paneer. 


Po skończeniu świętowania, była już prawie północ. Następnego dnia rano za to główne święto Ganesh Chaturthi i pobudka o 6 rano, by skoro świt odebrać naszego Ganeshę z warsztatu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...