1 lutego 2015

Mumbaj: Elefanta

Znowu byłam w Mumbaju. Która to już była wizyta? Nie zliczę. Chyba w granicach dziesiątej. Póki co Mumbaj był zawsze tym portem lotniczym z którego wylatywałam i przylatywałam do Indii. Choć o wiele bardziej odpowiadałoby mi Bangalore albo np. Goa, to w moich terminach przebitka cenowa była porażająca. Pozostawało więc lądowanie w Mumbaju by następnie przetelepotać się na południe pociągiem. 

Skoro więc Mumbaj to niech dziś będzie Elefanta. 

Elefanta - jedna z głównych i mocno oklepanych atrakcji turystycznych w Mumbaju. Będąc sporo razy w Mumbaju byłam też i na Elefancie, jakże by inaczej. Elefanta to wyspa, trzeba więc dopłynąć. Łódki wypływają dokładnie sprzed Bramy Indii. 

Już sam rejs robi wrażenie. Słynne budynki można pooglądać z oddali i patrzeć jak robią się coraz mniejsze na horyzoncie. Sesja zdjęciowa mocno wskazana. 

Brama Indii
Taj Mahal Hotel

Jest fajnie. 
Tego dnia było trochę szaro-buro. W końcu był monsun i chociaż nie padało, to niebo było całe zasnute grubymi chmurami. Po drodze ogromne statki i cytadela.

Sam rejs trwał w jedną stronę jakąś godzinę. Statek dobił do małego molo, a dalej trzeba samemu iść w głąb wyspy. Wyspa nie jest zbyt duża, a obszar zwiedzania w sumie też niewielki. Połowę wycieczki zajmie wspinanie się po schodach i mijanie setek straganów z pamiątkami. 

Do takiego molo dotarł statek. 
Po drodze śmieszna koza. Prawdziwa modelka! 
Pamiątki! I jeszcze więcej pamiątek.
Głównym celem wyprawy są oczywiście jaskinie wyryte w skałach. Elefanta jest wpisana na świtową listę UNESCO. Jaskinie były oczywiście fajne, choć rzeźby raczej mało imponujące, a samych jaskiń niewiele. Niestety widziałam już wiele innych miejsc w Indiach, które naprawdę zapierają dech w piersiach. Elefanta przy nich nie robiła aż takiego wrażenia. Może też dlatego, że był monsun i wszystko oblepione było wilgocią? Wstęp dla obcokrajowców standardowo o wiele wyższy - 250Rs. 

Czy warto, czy nie warto? Zależy. Sam rejs był super, zwiedzaniem wyspy człowiek się nie przemęczy, a można zobaczyć coś nowego. Moim zdaniem jednak, jeśli czasu jest mało to lepiej sobie odpuścić. 

W Mumbaju są jeszcze inne jaskinie - Kanheri, położone w północnej części miasta, o wiele lepsze niż Elefanta, a jakby mniej popularne. Być może z racji na dojazd. Turyści oblegający południowy Mumbaj mają do Elefanty o wiele łatwiejszy dostęp. Do jaskiń Kanheri wybierałam się tym razem, choć faktycznie dojazd to była cała wyprawa.


Gdzie ta krowa wlazła!?

4 komentarze:

  1. Uwielbiam Elefante!
    To była jedno z lepszych miejsc, w których byłam w Indiach :)

    Pozdrawiam,
    Sylwia
    https://riceandcurrysm.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byłaś w Mumbaju w jaskiniach Kanheri? Są mega! Elefanta też była bardzo fajna, ale jednak trochę mniej. Ja to i tak wiecznie się cieszę i buzia mi się cieszy jak coś zwiedzam. Dzięki za linka. Na pewno zajrzę :) Pozdrowionka.

      Usuń
  2. Nie. Nie mieliśmy za dużo czasu. Ale następnym razem na pewno sie tam wybiorę. Planujemy z moją przyjaciółką dłuższą podróż po Indiach :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Jakieś plany już są konkretnie? Będę śledzić bloga :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...