3 marca 2015

Goa: Cabo de Rama

Zdradzę Wam jeden sekret. Od czego są w końcu blogi? Sekretne, choć wcale nie sekretne miejsce na Goa - Cabo de Rama Fort.

Na Goa jest sporo różnych fortów. Jedne są lepiej zachowane, inne gorzej. Fort Cabo de Rama to ruina. Z samego fortu mało co tutaj zostało. A jednak warto, bardzo warto! Fort Cabo de Rama to zdecydowanie jedne z najpiękniejszych dla mnie miejsc na Goa.

Okolica to odludzie. Zaledwie garstka turystów tutaj dociera. Żeby dojechać potrzeba trochę czasu i własny transport. Fort leży w południowym Goa, a patrząc na mapę od razu rzuca się w oczy charakterystyczny kształt wąskiego lądu wysuniętego daleko w morze. 

Oprócz zwierząt nikogo na drodze. Morze na horyzoncie. Jest pięknie. 

Z samego fortu zostało tylko tyle. Trochę muru, brama i zniszczona wieża.
Choć z fortu mało co pozostało, to widoki są cudne! Zapierają dech w piersiach. Ale gdzie ten sekret? Już mówię! Większość osób wchodzi na mur i wieżę, ogląda fort i widoki oraz małą kapliczkę i to koniec. Błąd! Zaraz za fortem zaczyna się prawdziwa przygoda. Już z murku widać małą ścieżkę pośród chaszczy. Ta zarośnięta ścieżka prowadzi do cudów, na samiutki koniec, gdzie skalisty cypel wchodzi w morze, gdzie widać kolejną zatokę i gdzie zupełnie nikogo nie ma. Trzeba troszkę się powspinać, cały cypel to klif pełen górek i dolin. Nie można być strachliwym, ani bać się odludzia. W zamian na miejscu widoki niczym z marzeń, zupełnie jak z pocztówek. W chwilach takich jak ta, człowiek wręcz traci z zachwytu mowę. I nagle ten jeden moment wynagradza wszelkie trudności i przeciwności jakie się spotyka na co dzień w tym niełatwym kraju, jakim są Indie. 

Indie niczym z marzeń.
Czy ja śnię? Czy jestem już w raju?
Gdy już myślimy, że jesteśmy tu całkowicie sami okazuje się, że wcale nie. Na forcie jest strażnik, który okrąża cały teren włącznie z cyplem, a gdzieś po drodze ma swój mały szałasik z liści palm kokosowych, w którym nie mieszka! Być może służy mu jako schronienie od deszczu, a może żeby się zdrzemnąć?

Fort to wcale nie wszytko! Jest też plaża o tej samej nazwie. Plaża Cabo de Rama leży chwilę drogi na północ. Niestety na piechotę za daleko. Widać ją nawet z samego fortu. Żeby na nią trafić trzeba zboczyć z drogi na kamieniste bezdroże. Płaskowyż nagle się urywa, a na samym klifie, powtykane między skały stoją domki. Można tutaj nawet się zatrzymać! Domki to zwykłe budki. Ale jednak obudzić się rano i ujrzeć taki widok to musi być "coś".






Sklecenie domków i restauracji z prostych materiałów wcale nie odbiera im uroku! Jest cudnie.












Nurt na plaży niestety niebezpieczny, a do tego wszędzie skały. Na tej plaży można co najwyżej pomoczyć nogi.

Szkoda tylko, że w Indiach słońce zachodzi tak szybko. Noc się robi między 18.00 a 19.00.

2 komentarze:

  1. Cudne!! I masz rację, czasami przychodzi taki momemnt zachwytu, że człowiek mówi: "A chrzanić trudności" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) Mnie ogólnie łatwo zachwycić. Szkoda tylko, że zaraz potem Indie znów dają człowiekowi popalić :D

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...